Dołącz do czytelników
Brak wyników

To dla mnie honor i wielkie wyróżnienie być w Bocuse d’Or Family

Artykuł | 8 czerwca 2020 | NR 5
0 116

Szef kuchni, restaurator i niekwestionowany autorytet kulinarny w naszym kraju. Ekspert, juror, trener, promotor polskiej sztuki kulinarnej i regionalnych produktów za granicą, jak podczas polskiej prezydencji w Unii Europejskiej. Juror czołowych konkursów kulinarnych (kilkukrotnie polska selekcja Bocuse d’Or Poland, Bocuse d’Or Hungary 2018, europejska selekcja Bocuse d’Or Turyn 2018, l’Art de la Cuisine Martell, Wine& Food Noble Night), wiceprezes stowarzyszenia Polska Inicjatywa Kulinarna. Zapraszamy do rozmowy z Adamem Chrząstowskim, head chefem akademii Bocuse d’Or Poland.

Panie Adamie, wystartowałby Pan w konkursie Bocuse d’Or?

– Oczywiście, bez chwili zawahania, pod warunkiem, że byłoby to 20 lat temu, ale z możliwościami, jakie daje współczesna gastronomia i świat kulinarny. Kiedyś kucharze startujący w tym konkursie nie mieli za dużych możliwości, aby się do niego dostać, ani zasobów finansowych, produktowych, logistycznych, by zmierzyć się z najlepszymi na świecie. Mówię o tym, bo rozmawiałem z Kurtem Schellerem, który wprowadzał polskich kucharzy do Bocuse d’Or w 1995 r., i Dominikiem Brodziakiem, który startował w 2008 r. Później jeszcze był śp. Rafał Jelewski w 2011 r. Jedno jest pewne: wystartować w takim konkursie to zaszczyt i honor, ale też pot, łzy i ciężka praca wielu ludzi.

Head Chef Bocuse Akademii Bocuse d’Or Poland brzmi dumnie…

– Tak, to wielki zaszczyt stać na czele polskiej Akademii Bocuse d’Or Poland. To dla mnie honor i wielkie wyróżnienie być w Bocuse d’Or Family. Nie zastanawiałem się ani sekundy, gdy Jacek Krawczyk, szef Bocuse d’Or w Polsce, złożył mi propozycję, bym stanął na czele krajowej organizacji. Dzięki temu mam duży wpływ na decyzje podejmowane przy organizacji polskiej selekcji, prowadzę szkolenia w Akademii, ale też mam niebywałą okazję i przyjemność reprezentować nasz kraj za granicą: byłem jurorem podczas selekcji węgierskiej w Budapeszcie, europejskiej selekcji w Turynie oraz podczas finału w Lyonie opowiadałem o polskich tradycjach kulinarnych. 

Za kilka tygodni kolejna nasza krajowa selekcja. Na jakim etapie są przygotowania?

– Jesteśmy już w szczytowym momencie przygotowań. Wszystkie elementy, które musimy poskładać w całość, są jak puzzle rozłożone na stole i teraz cały zespół pracuje nad tym, aby na tydzień przed finałem wszystko było dopięte na ostatni guzik. Czerwcowa preselekcja pozwoliła wyłonić sześciu finalistów, którzy, jak sądzę, ostro trenują do listopadowego finału w Krakowie. Bez bardzo dynamicznego zespołu szefów kuchni, którzy są w naszym teamie, ciężko byłoby to wszystko pospinać. Tym bardziej cieszę się, że mamy doświadczony zespół na czele z Kurtem Schellerem, który wspiera nas nieocenioną wiedzą, międzynarodowym doświadczeniem i tym, że w 1995 r. jako pierwszy team manager wprowadził polskiego szefa do finału Bocuse d’Or w Lyonie. Kolejny szef to Dominik Brodziak, który startował w europejskiej selekcji w 2008 r. i będzie szefem jury technicznego. Całe techniczne przygotowania są na głowie Łukasza Konika, który ma już doświadczenie z zeszłego roku, ale też z naszego wyjazdu do Turynu. Tomek Purol i Tomek Milewski z impetem dołączyli do zespołu i ambitnie ciągną ten wózek razem z nami. Oprócz zespołu szefów kuchni bardzo dużą rolę odgrywa zarząd Bocuse d’Or na czele z Jackiem Krawczykiem odpowiedzialnym za cały projekt i pozyskanie finansowania, przez co zapewne nie śpi po nocach, oraz Dorota Karwacka, która całe dnie koordynuje działania public relations i jest w kontakcie z szefami we Francji.

Należy podkreślić też bardzo duże wsparcie, które otrzymaliśmy od miasta Krakowa, które jako Europejska Stolica Kultury Gastronomicznej 2019...

Dalsza część jest dostępna dla użytkowników z wykupionym planem

Przypisy