Dołącz do czytelników
Brak wyników

Strefa chefa

5 czerwca 2020

NR 6 (Grudzień 2019)

Grzaniec nie musi być nudny

0 182

Kto z nas nigdy nie pił grzańca, chociaż raz? A nawet jeśli nie, na pewno każdy wie, o czym mowa. Jedni go uwielbiają, inni wstydzą się podawać go w restauracji i barach. Grzaniec zyskał złą sławę przez tanie gotowce dostępne w sklepach, które wystarczy podgrzać, by cieszyć się gorącym winem. Brzmi jak danie instant? Owszem, ale tak być nie musi – wystarczy, że zastosujemy się do kilku wskazówek.

Grzane wino to tradycyjny napój obecny w wielu krajach na całym świecie. Austriacy na świątecznych jarmarkach rozgrzewają się Glühwein – czerwonym winem z goździkami, pomarańczą i cynamonem. Jest to ich nieodłączny element nawiązujący do Świąt Bożego Narodzenia. Z kolei w Skandynawii w okresie zimowym pije się Glögga. Napój wywodzi się ze Szwecji, a w jego składzie oprócz wina i przypraw znajdziemy także słodkie bakalie. Vinho Quente to tymczasem grzaniec pity w Portugalii. Także w wielu innych krajach znajdziemy rodzime odpowiedniki grzanych win. 

Historia tego trunku prowadzi nas aż do Grecji, gdzie jej mieszkańcy dodawali przypraw do wina, aby zapobiec jego marnotrawstwu. Podobnie rzecz miała się w starożytnym Rzymie, gdzie tradycyjnie przygotowywano mieszankę z pieprzem, liściem laurowym i daktylami. Z kolei w średniowieczu wierzono, że dodatek przypraw poprawia zdrowie. Powolna ewolucja tego napoju doprowadziła nas do wersji, jaką znamy dziś.

Nie tylko czerwone

Aby grzaniec był dobry, najlepiej jest zrobić go samemu. Strzeżmy się gotowych produktów, tym bardziej, że samodzielna, domowa produkcja jest dziecinnie prosta. Przede wszystkim chciałabym podkreślić, że grzane wino nie musi być tylko c...

Dalsza część jest dostępna dla użytkowników z wykupionym planem

Przypisy