Dołącz do czytelników
Brak wyników

Artykuły

6 lipca 2015

Branża cateringowa - potencjał na 2015 r.

61
2015 r. rozpoczął się już na dobre, ale na zaznajomienie się z trendami na ten rok jeszcze nie jest za późno. Tym bardziej, że wiele z nich będzie się rozwijać i obowiązywać znacznie dłużej niż do 31 grudnia.

Warto zastanowić się nad tym, czy jesteśmy dostatecznie konkurencyjni i czy nasza oferta cateringowa zawiera nowinki, dzięki którym będziemy mogli pozytywnie zaskakiwać swoich klientów i tym samym zdobywać ich uznanie.

Branża cateringowa jest dość obszerna, stąd trudno o ogólne wnioski. Określone działanie jednym podmiotom może przynieść korzystne efekty, a innym niekoniecznie. Płaszczyzn, na jakich można działać w tym segmencie rynku, jest mnóstwo. Ważne, abyśmy tworząc lub zmieniając swoją firmę, określili się, do kogo chcemy adresować swoje usługi. Z pewnością inne zadania musimy podjąć, prosperując jako firma organizująca jednorazowe eventy dla setek gości w miejscach przez nich wskazanych, a inne funkcjonując jako spółka dostarczająca posiłki dla szkół i przedszkoli.

W teorii podstawa działania każdej firmy cateringowej jest taka sama, ale, jak w każdej branży, szczegóły różnicują firmy i tylko podmioty przywiązujące dużą wagę do detali odnoszą biznesowy sukces. Nie inaczej jest z trendami, które zmieniają się nieustannie i każdego roku przynoszą nowe rozwiązania. Zwycięzcami rynkowej batalii są ci, którzy dostrzegają branżowe nowinki i starają się je wprowadzić do swojej oferty.

Znalezienie niszy rynkowej teoretycznie zawsze prowadzi do sukcesu. Pod warunkiem jednak, że biznes prowadzi się prawidłowo i konsekwentnie. Oczywiście na rezultaty należy poczekać, czasami rok, czasami 2–3 lata. Dlatego też podkreślam znaczenie słowa „konsekwencja”. Wielokrotnie bowiem zdarzają się sytuacje, kiedy właściciel firmy tworzy ambitny plan jej działania i rozwoju, chce postępować według szczytnych idei, jednak rzeczywistość weryfikuje hurraoptymistyczne podejście do szybkości zwrotu inwestycji i zaczyna się w tym momencie desperackie redukowanie kosztów. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że szukanie oszczędności odbywa się najczęściej w niewłaściwych płaszczyznach działania spółki. Najczęstszy błąd popełniany przez restauratorów i właścicieli firm cateringowych to obniżanie jakości produktów, z których korzystają na co dzień, co bezpośrednio przekłada się na spadek jakości oferty. A to rynek weryfikuje bardzo szybko. Ile to historii znamy o upadających restauracjach i firmach cateringowych. O firmach, które nie wytrzymały minimalnego czasu potrzebnego na rozwój, tj. 2–3 lat.

Wykorzystanie nadchodzących trendów może nam pomóc w odniesieniu sukcesu, dlatego tak ważne jest, żeby nie tylko wpisywać się w istniejące trendy, ale często wyprzedzać je! Brzmi dziwnie? Tylko pozornie. W Polsce od wieków sytuacja wyglądała podobnie. Trendy i mody obecne w państwach bardziej rozwiniętych zawsze przychodziły do naszego kraju z mniejszym albo większym opóźnieniem – kilkumiesięcznym bądź nawet kilkuletnim. Przy dzisiejszych możliwościach dostępu do informacji można bez problemu wysondować, co jest aktualnie modne za granicą, w krajach wyprzedzających naszą gospodarkę o wiele lat. Pewnik w tej sytuacji stanowi to, że efektywne wykorzystanie takich informacji może nam przynieść bardzo wymierne korzyści, oczywiście przy założeniach konsekwentnego działania przez dłuższy czas.

Przytoczone poniżej możliwości działania na płaszczyźnie cateringowej są rozwiązaniami, które sprawdziły się już na rynkach innych państw, dlatego można bez większego ryzyka podejmować takie działania, aby już teraz zacząć wyprzedzać konkurencję.

W dziedzinie cateringu eventowego, obsługującego jednorazowe mniejsze czy większe imprezy, nowością jest samo podejście do formuły serwisu jedzenia. Do tej pory sytuacja wyglądała tak, że firma cateringowa pozostawała w tle całej imprezy. Miała za zadanie być cichą, niewidoczną obsługą, która dowozi gotowe jedzenie na przyjęcie, niepostrzeżenie je serwuje, a później równie dyskretnie sprząta w trakcie przyjęcia oraz po nim. Ta formuła powoli traci na popularności. Oczywiście nie zniknie definitywnie, bo zapotrzebowanie na taką obsługę będzie nieustanne. Jednakże teraz, kiedy moda na gotowanie jest już w Polsce mocno rozwinięta, również charakter zapotrzebowania na usługi cateringowe się zmienia.

– Organizuję kilkanaście konferencji rocznie dla lekarzy; bardzo często budżet nie pozwala mi już na zorganizowanie imprezy towarzyszącej. Niestety mentalność tej grupy zawodowej oraz ich przyzwyczajenie do standardów oferujących przez firmy farmaceutyczne niejako zmuszają nas do zorganizowania atrakcji, zachowując zakładany budżet. Wspaniałym rozwiązaniem jest wykorzystanie firmy cateringowej do niskobudżetowego (wg mojej kalkulacji) zapewnienia im atrakcji. Organizując sympozjum nawet w ośrodku szkoleniowym, a nie w ***** hotelu, za pomocą gastronomii jestem w stanie wykreować scenerię ekskluzywnego spotkania. Zamiast zwykłej przerwy kawowej funduję moim gościom fontannę czekolady. Zamiast tradycyjnego posiłku – ekskluzywne finger foody. Kelnerzy ubrani w smokingi obsługują ich niczym na premierze filmu. Każdy stół koktajlowy udekorowany jest w kwiaty w kolorze logo konferencji. Kelnerzy serwujący deser zamiast standardowych kruchych ciastek serwują moim gościom tort z tym logo. Tak jest..., ale tylko w moich marzeniach – mówi Natalia Mrowińska, Event Manager. – Niestety, firmy cateringowe nie są w chwili obecnej nastawione na kreatywnego klienta, kręcą nosem na to, że kwiaty są drogie, a to dla nich dodatkowy koszt, fontanna czekolady generuje większe koszty, a tort to horrendalna kwota. Więc odpowiadam: tort o wadze 46 kg zaserwowany dla 280 osób na konferencji dla lekarzy neurologów to koszt 1400 zł netto. Wykwintny tort z logo konferencji, ze sztucznymi ogniami, robiący show przy wniesieniu go przy zgaszonym świetle. Usłyszę, że 46 kg to za mało dla 280 osób? Nic bardziej mylnego! W przeciwieństwie do kruchych ciastek, po kawałku tortu lekarze po raz drugi nie podchodzili do stołu, każdy był pod wrażeniem scenerii a w rezultacie większa część tortu nie została rozkrojona, bo wszyscy w porę „się zasłodzili” – śmieje się Pani Natalia. – Ale za to wszyscy bez wyjątku opowiadali o rozmiarze tortu, o sztucznych ogniach na nim i o tym, że wreszcie pojawiło się coś nowego. Średni koszt przerwy kawowej w Poznaniu oscyluje na poziomie 25 zł, co daje nam kwotę 700 zł netto. Czy naprawdę w tej kwocie jesteśmy w stanie klientowi zaproponować tylko kr...

Dalsza część jest dostępna dla użytkowników z wykupionym planem

Przypisy